sobota, 27 września 2014

Zapiski Małego Zmieniacza Świata: Jak ogarnąć to zamieszanie?

Cz. 1 Dlaczego ja? Czyli każdy z nas codziennie jest organizatorem, tylko nie zawsze zdaje sobie z tego sprawę

Wszyscy ludzie są zwyczajnymi ludźmi – a ludzie nadzwyczajni to ci, którzy to rozumieją” G. K. Chesterton

     Czujesz, że jesteś do czegoś powołany? Czujesz się wyjątkowy? Chciałbyś zmieniać świat? Po co? Coś z nim jest nie tak? A może masz jakiś problem z samym sobą?

     Czy masz tak, że kiedy w Twoim życiu dzieje się coś ważnego, to chciałbyś komuś o tym opowiedzieć? Albo jeżeli nauczysz się czegoś fajnego, na przykład salta, to czy nie chcesz go komuś pokazać? Bądź jeżeli znalazłeś coś dla siebie i widzisz w tym wartości, sprawia Ci to przyjemność, odnajdujesz się w tym, to czy nie chcesz, żeby ktoś dostrzegł w tym to samo co Ty? Czy nie chcesz się tym z kimś podzielić? Nie? Dlaczego? Czyżby odpowiedź brzmiała…

"Nie, bo nie!"


     Jak napisałem w poprzednim poście, nie czuję się ekspertem w organizowaniu wydarzeń (imprez, festynów, koncertów, paneli dyskusyjnych itp.) i mimo, że to moja praca, a ludzie mówią, że idzie mi to dość dobrze, to moim zdaniem do eksperta jeszcze dużo mi brakuje. Jednak kilka lat spędzonych na organizacji, uczestnictwie i przede wszystkim realizacji dały mi pewne doświadczenie, którym chciałbym się z Tobą podzielić (no i oczywiście rady wielu mądrzejszych ode mnie ludzi). Dlatego w zakładce „Zapiski Małego Zmieniacza Świata” stworzyłem dział „Jak ogarnąć to zamieszanie?”. Będę w nim opisywał jak moim zdaniem powinieneś (aś) zabrać się za organizacje imprezy, ale w miarę kolejnych zdań zrozumiesz, że jest w tym coś więcej.
       
     Jesteś jeszcze ze mną? Super. No to zaczynamy.
      
     Po co te pytania na początku? Zadałem je ponieważ są ważne i potem do nich wrócę, a teraz chciałbym przedstawić Ci pewną sytuację. Wyobraź sobie, że tańczysz breakdance, czujesz się częścią kultury hip-hopowej, jeździsz na jamy, dzień w dzień trenujesz, spotykasz się z ludźmi, żyjesz tym. Widzisz, że jest to dobre i pomaga innym, a przede wszystkim sprawia Ci przyjemność. Staje się to dla Ciebie ważne. Niestety ludzie wokół postrzegają kulturę hip-hopową w inny sposób. Nie widzą w niej tych wartości, które Ty widzisz, ale przez niewiedze i złe doświadczenia spłycają jej znaczenie i określają w nieprawdziwy, stereotypowy sposób - że jest zła. Ty natomiast widzisz w tym głębszy sens i chciałbyś się tym dzielić z innymi, bo niby dlaczego nie? Ale oni widzą to w zły sposób, gadacie w innych językach, tak samo brzmiące słowa mają dla was inne znaczenie. Chcesz, więc to zmienić, pragniesz pokazać im, że jest inaczej. Musisz wziąć to na klatę i samotnie walcząc z hip-hopkryzją dotrzeć do ludzi, podzielić się z nimi swoja pasją. Żeby to zrobić musiałbyś chyba przemienić się w super bohatera...  



                                         
     Pointa? hm... nie, tacy „ludzie” żyją tylko w filmach, spróbuję dać bardziej namacalny przykład. Przypomnij sobie jak zapewne nie raz widziałeś (łaś) ludzi, którzy w dziedzinie życia, którą uwielbiasz i darzysz pasją, starają się czegoś nauczyć. Widzisz, jak się męczą i rozumiesz popełniane przez nich błędy. Czy nie masz takiej wewnętrznej potrzeby, żeby w jakiś sposób im pomóc? (jeżeli oczywiście uznasz, że to dobry moment) Czy nie czujesz, że mógłbyś podzielić się wiedzą, którą zdobyłeś i w pozytywny sposób wpłynąć nie tylko na osobę, z którą dzielisz się swoją pasją, ale także na dziedzinę, którą tą pasją darzysz. W jaki sposób? Być może w przyszłości osoba, której udzieliłaś (eś) pomocy, zrewolucjonizuje Twoją dziedzinę, albo pomoże ci rozwinąć się na jakiejś jej płaszczyźnie. Mówiąc prościej, nauczyłeś kogoś ze szkółki kręcić bary, za 5 lat chłopak tak się rozwinął, że będzie wygrywać wszystkie zawody w Polsce, ma taki styl, że koniec i rewolucjonizuje breakdance, wymyśla swoje nowe ruchy, zakłada swoją szkółkę i uczy dzieciaki tańczyć. Twoja pomoc mogła zmienić jego życie, a co z tym idzie, życie innych, a także samą dziedzinę, którą darzysz pasją   
       
     To nic innego jak ”Each One Teach One”, coś dostałeś i przekazujesz to dalej. A czy logicznym nie jest, że człowiek szczęśliwy, robiący w życiu coś co sprawia mu przyjemność i daje satysfakcje, będzie chciał dzielić się tym z innymi ludźmi? Motywują go do tego pieniądze? Spoko, przecież z czegoś trzeba żyć, widzi w tym życiową misję, spoko, chce być sławny, spoko. Nie jestem sędzią, więc nie będę tego oceniał, ale faktem jest, że niezależnie od tego co go motywuje, czuje wewnętrzną potrzebę, aby dzielić się tym z innymi ludźmi. Wiele razy na treningach widziałem jak doświadczeni tancerze po prostu podchodzili do młodszych i pokazywali im jak w odpowiedni sposób wykonać jakiś ruch. Skąd się w nich to brało? Po prostu, mieli taką potrzebę.
       
     Rozumiesz już po co na początku zadałem te pytania?
                
     Jeżeli jesteś szczęśliwy, bądź pragniesz być szczęśliwy, jeżeli robisz w życiu coś co to szczęście Ci daje, jeżeli w tym wszystkim pasją obdarzasz jakąś czynność, jeżeli walczysz o coś i widzisz w tym sens (i tak mógłbym jeszcze mnożyć) to chcesz tym dzielić się z innymi. To jest w nas, mamy taką potrzebę, to normalne dla wszystkich ludzi, musimy to tylko odnaleźć i jak mówił Chesterton, zrozumieć.
                
     Dlatego  każdy z nas codziennie jest organizatorem, tylko nie zawsze zdaje sobie z tego sprawę…

     Po co o tym mówię i co ma to wspólnego z organizacją imprez?  Odpowiedź jest krótka i treściwa -wszystko. 

     Zadaj sobie pytanie, czym jest impreza? Jeżeli chodzi o przepisy prawa to nie definiują pojęcia imprezy. Wikipedia również nie odpowie jednoznacznie na to pytanie, ale przekieruje Cię do definicji słowa „przedsięwzięcie”, czyli ogólne określenie jakiegoś projektu lub działania podjętego w jakimś celu lub jakiegoś zamysłu, którego wynikiem są konkretne działania (…). Hm… dostrzegasz w tej definicji jakąś możliwość dzielenia się?
   Większość definicji jakie znajdziemy w literaturze określa imprezę jako formę spotkania uczestników, jednorazowego, lub mającego charakter cykliczny, wypełniony treściami programowymi z zakresu sportu, rekreacji, turystyki, zabaw ruchowych, a także kulturalnej rozrywki. 
    
     Teraz rozumiesz sens tej notki? Impreza jest wspaniałym narzędziem, które daje możliwość dzielenia się z innymi tym na czym nam zależy. A jeżeli impreza nie ma jednoznacznej definicji to przecież organizując cokolwiek w swoim życiu dla innych, dzielimy się z nimi. 

       Dlatego  każdy z nas codziennie jest organizatorem, tylko nie zawsze zdaje sobie z tego sprawę...

     Za kilka dni kolejna notka, w której postaram się pokazać Ci jak zacząć planowanie imprezy. Jeżeli chcesz wiedzieć kiedy pojawi się kolejna notka wyślij swoje maila na drogaducha@gmail.com . Osobiście Cię o tym poinformuję.


Kacper Gudzikowski

Moje CV znajdziesz pod tym linkiem Droga Ducha - Animator kultury  

wtorek, 23 września 2014

Trzy imprezy w jeden weekend? Dlaczego nie?

    


     Miałem zacząć od „Jak ogarnąć to zamieszanie?”,ale weekend był bardzo intensywny i nie mogłem powstrzymać się od kilku refleksji. Tytułowe trzy imprezy to „Dzień Bez Samochodu”, „XV Jarmark Franciszkański” i „Lato Tuż Tuż”. Chciałbym opowiedzieć Ci co stało się na jednej z nich.

     Dzień Bez Samochodu było spokojną imprezą na Placu Wolności. Coś w stylu: przypadkowi ludzie na spacerze + kilka uzdolnionych muzycznie dzieciaków będących w pracowniach MDK i ich rodzice + osoby siedzące na ławeczkach  + tubylcy z miejskiej dżungli, którym nie straszny żaden melanż. Czas upływał w sielankowej atmosferze, aż do momentu kiedy zaczął się pokaz breakdance... 




                                             

 

I świat obrócił się do góry nogami...

        Powiem szczerze, że kiedy obserwowałem niektóre sety chłopaków, to miałem ciary na plecach. Konkretne sety bez taryfy ulgowej. Mimo spartańskich warunków chemia w zespole pozwoliła pokazać tancerzom prawdziwą pasję i radość jaką daję im hip-hopu. Co było najlepsze? Kiedy zaczynaliśmy ludzi nie było zbyt wiele, jednak w miarę czasu "coś" sprowadzało ich do nas coraz więcej. Nie wiadomo skąd, jak, gdzie i kiedy, ale zrobiło się wesoło. Widocznie to prawda, że dobra zajawa przyciąga. 
        Przez to wydaję mi się, że w Opolu jesteśmy spragnieni dobrej zajawy, niezależnie od tego czy to taniec, rap, chodzenie po górach, czy bierki elektryczne. Potrzebujemy pasji, miłości do robienia czegokolwiek, takiej chęci do robienia czegoś prosto z serducha. A jeżeli nie chcemy, bądź nie potrafimy się przełamać, aby po nią sięgnąć, to pragniemy chociaż przebywać w towarzystwie kogoś kto chce się nią dzielić. Oczywiście wydaję mi się, że lepiej poczuć to na żywo niż przed ekranem komputera, albo telewizora, dlatego kiedy następnym razem usłysz breaki i krzyki w stylu, "dawaj to Zioooom", "a teraz BiiiiiiiiBoyyyyy....", "Teraz musi być na gruuuubo!" wybiegaj z domu i kieruj się w kierunku tego hałasu, warto.
        Podsumowują, dzieciaki śpiewały pięknie, konkursy z nagrodami super, na deser pokaz breakdance na kostce brukowej przykrytej oldschoolowym linoleum w czarno-białe kwadraty (WildStyle jak nic J). Mimo małej frekwencji publiki, która chyba nie spodziewała się takiej dawki energii wyszło naprawdę grubo. W pokazie uczestniczyli Nikita, Mycha, My Hair, Bugaj, Wiśnia, Mentos,  szalony Florek i komentujący wszystko ja. 


                                      

                                    



                                        
                                    

            


czwartek, 4 września 2014

Na dzień dobry

          Mam na imię Kacper i witam Cię na moim blogu. Będę na nim umieszczał wszystkie newsy z moich działań i różnego rodzaju teksty. Mam kilka pomysłów, które mogą Cię zainteresować, ale wszystko po kolei.
          Nie wiem czy sprawdzałeś już zakładkę „Od tego zacznij”? Jeżeli nie, to uwierz, że naprawdę warto, bo ułatwi Ci to poruszanie się po blogu i pozwoli zaoszczędzić Twój cenny czas.

         Zastanawiałem się od czego zacząć i wpadł mi do głowy pewien pomysł. Kilka miesięcy temu rozmawiałem z Bboyem Mefem. Rozmowa kręciła się wokół imprezy, której jestem koordynatorem, czyli dwudniowej imprezy tańca breakdance Back 2 da Breaks. Nie pamiętam już dokładnie o co chodziło, ale zapamiętałem końcówkę. Mefo powiedział, że fajnie jakby ktoś opowiedział o tym jak zorganizować bibę.


      Organizacja imprez to moja praca, ale mimo tego nie czuję się w tym temacie ekspertem. Pomyślałem jednak, że moje doświadczenie może komuś w jakiś sposób pomóc. Tak pomyślałem... i nic z tym nie zrobiłem. 
   W końcu doszło do tego, że postanowiłem rozbudować moją stronę internetową www.drogaducha.com, a także stworzyć blog. Jak sobie wymyśliłem tak zrobiłem i udało się. Właśnie jesteś na blogu i być może sprawdziłeś też stronę. 
          Potem stworzyłem cykl kilku notek (nazwałem go „Jak ogarnąć to zamieszanie?”) mówiących o tym jak z mojego doświadczenia  wygląda organizacja imprezy.
       Pisząc drapałem się po głowie, ponieważ zrozumiałem, że moje rozkminy mogą odbiegać od standardowego postrzegania sprawy, ale cóż, to tylko moje przemyślenia, a nie DekalogJ więc tak też powinieneś(naś) do nich podejść. Być może pozwoli Ci to uniknąć błędów, które ja popełniałem.

Zapraszam do sprawdzenia mojego CV http://www.drogaducha.com/#!animator-kultury/cqke

        W miarę możliwość, postaram się regularnie umieszczać notki na blogu, dlatego jeżeli chcesz być na bieżąco, możesz przesłać mi swojego maila na drogaducha@gmail.com Kiedy umieszczę na blogu nową notkę zostaniesz o tym natychmiastowo poinformowany.

PS. Jutro wrzucę fotki i kilka słów o sobotnim pokazie breakdance, który odbył się na Placu Wolności.